Dlaczego praca zdalna mi służy?

dlaczego praca zdalna mi służy

Może trudno w to uwierzyć, lecz dopiero w ubiegłym 2020 roku zdarzył mi się pierwszy dzień pracy zdalnej w karierze. Miało to, rzecz jasna, związek z pandemią koronawirusa. Trochę późno zważywszy na to, że pracuję zawodowo już jedenaście lat (szmat czasu!). Nie bez znaczenia jest fakt, że w poprzedniej branży, zanim zostałem programistą, tryb online kompletnie nie wchodził w rachubę. I dlatego właśnie chciałbym podzielić się z Tobą wrażeniami na temat kodowania online. Praca zdalna to dla mnie w dalszym ciągu nowość i zarazem niesamowita frajda. Co sprawiło, że czuję się w niej dobrze? Zapraszam do lektury 🙂

Mam więcej czasu – bezcenne

Mimo szczerych chęci, czasu nie da się rozmnożyć, cofnąć ani zatrzymać. Dlatego czas jest dla mnie bezcennym dobrem. Gdyby ktoś zaproponował mi podwyżkę kosztem dłuższych godzin pracy lub drogi do niej, bez wahania odpowiedziałbym nie. Tym bardziej teraz, po roku pracy zdalnej.

Praca zdalna ma jeden zasadniczy plus – nie muszę codziennie dojeżdżać do biura. Teoretycznie jest ono niedaleko mojego mieszkania, w linii prostej pewnie jakieś 3 kilometry. Mimo to droga z uwagi na konieczność przesiadki i dojścia piechotą od przystanku zajmuje najmarniej pół godziny w jedną stronę. A biorąc pod uwagę warszawski ruch oraz poranne godziny szczytu, zajmuje to zwykle dłużej. Przebijanie się rowerem przez wiele ulic i skrzyżowań w śródmieściu nie byłoby zbyt efektywne i wygodne. Zyskuję więc każdego dnia 1-1,5 godziny dla siebie. Na pierwszy rzut oka może się to wydawać niewiele, ale pomyśl, ile różnych rzeczy możesz dzięki temu zrobić!

Zaoszczędzony w ten sposób czas wykorzystuję na różne sposoby. Po pierwsze, dłużej śpię. To zysk nie do przecenienia, można powiedzieć, że to taka biologiczna inwestycja w samego siebie. Po drugie, jem spokojnie śniadanie i nie szykuję się w pośpiechu do wyjścia, spoglądając co chwilę na zegarek (wiesz, co mam na myśli). Z kolei czas, w którym normalnie wracałbym z pracy, poświęcam na spacer z żoną, czasami zrobienie zakupów lub po prostu poczytanie książki.

Praca zdalna to większa swoboda

Pracując w domu, znacznie łatwiej mi panować nad swoim czasem. Abstrahując od codziennego grafiku spotkań i innych online aktywności związanych z pracą, mogę swobodnie angażować się też w pozostałe, bardziej prywatne aktywności.

Jeśli potrzebuję wstawić pranie, zjeść spokojnie obiad, wykonać ważny telefon, wyjść na chwilę do sklepu lub na spacer albo po prostu przyjąć przesyłkę od kuriera – robię to zupełnie swobodnie, i co ważne, nie ma to negatywnego wpływu na pracę, którą wykonuję. A jeśli się nieco zestresuję, to mogę pogłaskać kota lub pograć chwilę na gitarze, co znakomicie uspokaja 🙂

Jasne, że wymaga to ode mnie sporej dyscypliny i dobrej organizacji czasu, by pogodzić ze sobą obowiązki służbowe i prywatne bez konieczności pracy po godzinach albo – co gorsza – wieczorem. Udaje mi się codziennie zachowywać jeden bloku czas, który przeznaczam na pracę. Jest to zwykle od około 8.30 – 9.00 do godz. 16.30 – 17.00. W tych godzinach na spokojnie wyrabiam się z pracą oraz wykonywaniem innych drobnych czynności domowych.

Wyraźnie oddzielam czas przeznaczony na pracę od czasu prywatnego. Powtarzalność i przewidywalność sprawia, że czuję się stabilnie, bezpiecznie i komfortowo każdego dnia. Zdecydowanie polecam tego typu rozwiązanie.

Znacznie łatwiej mi się skupić na pracy

Pracując w biurze trudniej mi się skupić na pracy. Zewsząd otaczają rozpraszające bodźce. Dla przykładu praktycznie cały czas ktoś obok o czymś rozmawia. Sprawia to, że bardzo łatwo oderwać uwagę od aktualnie wykonywanego zadania. Ponadto kilka razy dziennie ktoś zaprasza na kawę – ciężko jest odmówić. Pojawiają się również spontaniczne spotkania, wyjścia do kuchni, na korytarz itp.

To wszystko mimo niewątpliwych walorów i korzyści towarzyskich zajmuje po prostu dużo czasu. Po powrocie do biurka najczęściej znów dzieje się obok coś interesującego i angażującego, przez co skupienie i czas dalej uciekają.

Nie zrozum mnie źle. Potrafię sobie radzić z biurowymi rozproszeniami. Używam np. słuchawek lub grzecznie odmawiam kolejnej kawy albo wyjścia. Chcę podkreślić jednak, że moim zdaniem, środowisko biurowe po prostu nie sprzyja pracy w pełnym skupienia przez dłuższy czas. W domu znacznie łatwiej jest mi osiągać 1 lub 2-godzinne bloki pełnego zaangażowania i skupienia. A nie muszę wspominać, że w pracy programisty takie bloki są wręcz niezbędne.

Będąc w biurze realnie pracuję mniej, niż ma to miejsce w domu. Ubierając to w ramy czasowe, wychodzi, że z około 8 godzin, które przebywam w biurze, po odjęciu czasu na spontaniczne spotkania, kawę w kuchni i lunch wychodzi około 5 godzin realnej pracy. Dodając do tego dojazdy, które przecież są też kontekstem pracy, statystyka jeszcze się pogarsza. W domu zaś nierzadko zdarza mi się pracować realnie 7-8 godzin. Zauważyłem też, że paradoksalnie lunche zajmują mi znacznie mniej czasu niż w biurze. Ponadto dużo łatwiej jest mi się odizolować i skupić na pracy, przez co jestem zwyczajnie bardziej efektywny.

Generalnie w tym wszystkim chodzi nie tyle o sumę godzin, które poświęcam każdego dnia na pracę. Znaczenie ma efektywność mojej pracy. A jak już wiesz, więcej osiągam, pracując z domu niż z biura.

Praca zdalna ma swoje minusy

Praca zdalna to nie tylko blaski, gdyż ma ona również swoje minusy. W moim odczuciu głównym problemem jest pogorszona nieco jakość online komunikacji względem rozmowy twarzą w twarz. Są oczywiście sposoby na poradzenie sobie z tzw. „online spotkaniozą”, o których pisałem niedawno w tym artykule.

Mimo wszystko są aktywności, które bardziej efektywnie działają w kontakcie osobistym. Dla przykładu event storming lub większy i bardziej skomplikowany refinement sprawdzi się lepiej kiedy grupa ludzi spotka się fizycznie przy tablicy. Również code review jest szybsze gdy zmiany w kodzie omawiasz, podchodząc do biurka kolegi, zamiast łączyć się online. Kolejnym przykładem mogą być rekrutacje czy dni próbne, które znacznie sensowniej przeprowadzać w kontakcie bezpośrednim niż przez ekran komunikatora.

Nie do nadrobienia online jest przede wszystkim osobisty kontakt z członkami zespołu. Dlatego co jakiś czas umawiamy się, że przychodzimy w kilka osób do biura i spędzamy ze sobą czas. Jest to namiastka pracy z czasów przed pandemią. Choć nie do końca, bo w dalszym ciągu nasze biuro świeci pustkami i zaleca się, by bywać w nim jak najrzadziej.

Jest jeszcze przecież aspekt ekonomiczny. Zwróć uwagę, że pracując z domu, zużywasz więcej prądu i zapewne również więcej wody. Tak więc to, co dla pracodawcy w pandemii stanowi oszczędność, dla pracownika w domu jest dodatkowym kosztem.

Słowem podsumowania

Przyznam, że okres pandemii i konieczność pracy zdalnej od marca ubiegłego roku okazał się dla mnie bardzo korzystną zmianą. Początkowo czułem się trochę zaniepokojony, gdyż przejście w tryb online nastąpiło dwa tygodnie po tym jak dołączyłem do firmy. Martwiłem się, czy nie zaburzy to mojego procesu onboardingu. Okazało się jednak, że wdrożenie w formie online poszło bardzo sprawnie i bezboleśnie. Do pracy zdalnej szybko się przyzwyczaiłem i odkryłem dla siebie mnóstwo korzyści, o których wspominałem wyżej.

Mimo że w naszej firmie normalną praktyką był np. jeden dzień zdalny w tygodniu, to jednak dopiero pracując w ten sposób codziennie, zdałem sobie sprawę jak wygodny i efektywny jest taki tryb pracy. Obecnie nie wyobrażam sobie dojeżdżać codziennie do biura. Z drugiej jednak strony skłaniam się bardziej ku trybowi hybrydowemu z naciskiem na pracę zdalną. Idealny byłby dla mnie jeden dzień w tygodniu w biurze lub czasem jeden dzień na dwa tygodnie. Czas pokaże, jak realnie będzie to wszystko wyglądać po ustaniu pandemii.

Ciekaw jestem, co sądzisz o pracy zdalnej? Czy odpowiada Ci taki tryb pracy? Chętnie poznam Twój punkt widzenia. Napisz do mnie! 🙂

Wojciech Pilich

Autor tego bloga. PHP Developer z pisarskim zacięciem. Wyznawca czystego kodu, a zwłaszcza zasad YAGNI i KISS. Pasjonat nowych technologii, fan Gwiezdnych Wojen, a po pracy miłośnik kotów syberyjskich. Z wykształcenia humanista, z zamiłowania programista.

Dodaj komentarz

*